31 dni, 3500 przejechanych kilometrów, przeprawa przez Alpy z pieszym trekingiem w Dolomitach i kilka dni nad wybrzeżem adriatyckim. Tak w skrócie można opisać tą wyprawę. Wrażenia niezapomniane, przede wszystkim ze względu na urozmaicone krajobrazy i znacznie różniący się od naszego klimat.
Wiatraki, kwiaty, poldery, kanały no i oczywiście rowery. To tylko niektóre z rzeczy, które kojarzą się z Holandią. Kraj ten był naszym celem wyprawy. Większość drogi pokonaliśmy jednak przez środkową część Niemiec. Góry Harc, kolońska katedra, Zwinger w Dreźnie to tylko jedne z wielu atrakcji, dzięki którym przejazd przez ten kraj miał nie tylko tranzytowy charakter. Wyprawa zajęła nam trzy tygodnie. Przez ten czas przejechaliśmy 2900 km.
Łagodne pagóry Bieszczad, bezkresne połoniny Świdowca i wejście na Howerlę na Ukrainie; polskie wioski, monastery, cerkwie z wysokimi wieżami i niebezpieczni kierowcy w Rumunii; winnice na Węgrzech; ulica Hlawna z rynkiem w Koszycach i Preszowie na Słowacji oraz nie zawsze bezproblemowe przekraczanie granicy, arbuzy i kłopoty z oponami... To chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci z naszej wyprawy w Beskidy Wschodnie. Ale zacznijmy od początku...