Z Łodzi wyruszamy pociągiem do Krakowa dzień wcześniej przed planowanym rozpoczęciem zawodów. Po raz kolejny mamy okazję pozwiedzać trochę to miasto.
Odwiedzamy Kopiec Kraka i pobliskie kamieniołomy.
Podobno Kraków to miasto inteligenckie. My przekonaliśmy się jednak, że niektórzy nie wyszli tu jeszcze z jaskiń...
Nie mogliśmy również ominąć Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.
W granicach miasta znajduje się dawne uzdrowisko Swoszowice. Obecnie dzielnica otoczona zabudową mieszkalną nie przedstawia znacznych walorów uzdrowiskowych choć nadal czynne jest tu sanatorium.
W drodze do Niepołomic, gdzie miała znajdować się baza zawodów, odwiedzamy Wieliczkę. Kopalni soli jednak nie zwiedzamy, głównie ze względu na wysoką cenę wstępu.
Na miejsce docieramy już o zmroku. W nocy ładnie prezentuje się dziedziniec renesansowego zamku...
... i gotycki kościół.
W biurze zawodów załatwiamy formalności przedstartowe i wybieramy jedną z sal szkoły na nocleg.
Rywalizacja podzielona jest na dwa dni. W pierwszym do przejechania będziemy mieć około 100 km po Puszczy Niepołomickiej i Pogórzu Wiśnickim, w drugim około 80 po Pogórzu Wielickim.
Tuż przed startem pierwszego etapu.
Niedługo po starcie okazuje się, że odnajdywanie punktów zaznaczonych na mapie jest bardzo łatwe, chociaż z zaliczeniem pierwszego mamy małe problemy. Punkty zlokalizowane są zazwyczaj w bardzo charakterystycznych miejscach, w większości na skrzyżowaniach dróg. Teren początkowo też jest mało wymagający. Poruszamy się niemal wyłącznie w zwartym kompleksie leśnym po niemal zupełnie płaskim podłożu.
Pierwszy etap podzielony był na dwie części. W pierwszej kolejności należało zaliczać punkty leżące w Puszczy Niepołomickiej, w drugiej te rozlokowane na Pogórzu Wiśnickim. Na granicy tych odmiennych krajobrazowo terenów zlokalizowano punkt żywieniowy. By do niego dotrzeć musieliśmy pokonać wąską kładkę przerzuconą przez Rabę.
Za punktem żywieniowym szybko następuje zmiana krajobrazu. Teren staje się pagórkowaty. Nieuniknione jest pokonywanie licznych podjazdów i zjazdów. Jazda staje się jeszcze ciekawsza. Podobnie jednak jak wcześniej nie mamy prawie żadnych problemów z orientacją. Duża w tym zasługa przede wszystkim dobrej i dokładnej mapy.
Na metę docieramy w dobrych nastrojach. Chyba nie poszło nam najgorzej; mało błędów nawigacyjnych, dość dobry wybór wariantów przejazdu. No, może do średniej jazdy można mieć więcej zastrzeżeń. Nieoficjalne wyniki pierwszego etapu potwierdzają jednak nasze przypuszczenia. Żeby drugi etap poszedł nam równie dobrze.
Jeden z uczestników Odysei startuje na rowerze poziomym.
Drugi etap. Rozdanie map, kilka minut szybkiej analizy i pobieżny wybór wariantu przejazdu i start.
W tym etapie obowiązują nieco inne zasady. Punkty muszą być zaliczane po kolei. Usytuowanie pierwszego PK tuż za Niepołomicami, spowodowało, że utworzyła się przy nim kolejna osób chcących jak najszybciej podbić swoje karty startowe.
Na tym etapie również był punkt żywieniowy, mniej więcej w połowie trasy.
Jeden z punktów umiejscowiony przy krześle - pomniku w pobliżu domu Tadeusza Kantora w Hucisku.
W drodze do PK 8 - według mnie jednego z ciekawiej umiejscowionego punktu.
Kolejne punkty odnajdujemy bez większych problemów. Po zameldowaniu się na mecie i po wstępnych wynikach okazuje się, że awansujemy w klasyfikacji o kilka miejsc w porównaniu z wczorajszym etapem.
Kasia i Kuba reprezentujący barwy CykloManiaka.
Podsumowując muszę zaznaczyć, że była to jak do tej pory najciekawsza impreza rowerowa w jakiej wzięliśmy udział. Po raz pierwszy uczestniczyliśmy w prawdziwym maratonie rowerowym na orientację (jako uczestnicy). Z pewnością w kolejnych latach Odyseja będzie jedną z naszych priorytetowych imprez. Trasa bardzo interesująca, choć mogłaby być nieco trudniejsza. Zalety tego typu imprez według mnie znacznie przewyższają atrakcyjność klasycznych maratonów mtb. Po pierwsze satysfakcja z pokonania trasy jest znacznie większa. Po jej pokonaniu zazwyczaj jest mniejsze zmęczenie. Podczas rywalizacji jest okazja do podziwiania krajobrazów. Niekiedy odnosi się wrażenie, często słuszne, że lepiej jest dłużej zastanowić się nad wyborem trasy i wolniej jechć niż wykorzystywać maksymalnie siły do jak najszybszego pokonania trasy, co w konsekwencji może być przyczyną zupełnie niepotrzebnie przebytych kilometrów. Warto też wziąć pod uwagę, że im jesteśmy bardziej zmęczeni, tym trudniej nam się myśli.
Do zobaczenia na kolejnym mtbo.
Podsumowanie:
Miejsce: 21 na 89 w kategorii OPEN, 18 na 63 w kategorii MM
Czas łączny dwóch etapów: 13h 44s