W planach był bardzo wczesny start, jednak ze względu na dość długo trwające śniadanie wyruszyliśmy dopiero o 5.40. Pogoda zapowiadała się dobra. Nie było za gorąco, a do tego było lekko z wiatrem. Pierwszy odcinek do Kamieńska pokonaliśmy niezwykle szybko mijając po drodze Witów, a na starej trasie z Piotrkowa do Częstochowy Rozprzę i Niechcice. Górę Kamieńsk minęliśmy od południa. W jej pobliżu zrobliliśmy pierwszy dłuższy odpoczynek zmieniając długie spodnie na krótkie i zakładając koszulki kolarskie. Od tego momentu jechało nam się jeszcze lepiej. Byliśmy trochę zdziwieni dużą gęstością dróg asfaltowych w tej części powiatu radomszczańskiego. W szybkim tempie osiągnęliśmy Dobryszyce i dalej jazda w kierunku Nowej Brzeźnicy po niemal bezleśnych terenach. Miejscowość zasługuje na uwagę choćby z tego powodu, że właśnie tutaj urodził się Jan Długosz. Pierwszy odpoczynek połączony z jedzeniem zrobiliśmy sobie nad rzeką Kocinką, mijając wcześniej Wartę. Za chwilę byliśmy już w województwie śląskim. W pewnym momencie droga, którą jechaliśmy rozszerza się chyba trzy- czy czterokrotnie. Dawniej był to prawdopodobnie pas startowy dla samolotów. Po kilku kilometrach droga na powrót się zwęża i mieliśmy wrażenie, że w możemy wypaść z tak wąskiej drogi. Przed Kłobuckiem na licznikach mieliśmy już 100 km. W mieście nie ma nic wartego większej uwagi, dlatego po zakupie napoju skierowaliśmy się na Panki. Minęło południe, gdy na licznikach mieliśmy 110 km. Kolejna miejscowość za Pankami zachęcała nas do zatrzymania się. W Przystajni warto obejrzeć replikę krakowskich sukiennic. Minęliśmy Liswartę i znaleźliśmy się w województwie opolskim. To już tereny należące przed wojną do Niemiec, co można wnioskować po architekturze budynków i układzie przestrzennym wsi. Bardzo dobrym przykładem są Bodzanowice, które objechaliśmy zbaczając z głównej drogi. Kolejny odcinek to jazda prawie zupełnie prostą drogą aż do Olesna. To dopiero pólmetek naszej wycieczki. Na zwiedzanie tej miejscowości poświęciliśmy dość dużo czasu. Najpierw obejrzeliśmy kościoły w centrum, a po „obiedzie” udaliśmy się na cmentarz leżący w północnej części miasta, gdzie znajduje się oryginalny drewniany kościół w kształcie gwiazdy. Naprawdę warto go zobaczyć. Kolejną atrakcją miał być zamek w Dankowie leżący już w województwie śląskim. Jadąc w tamtym kierunku mijaliśmy kolejno Radłów, Wichrów, Starokrzepice, Lutrowskie i Krzepice. Za Krzepicami malowniczy odcinek wśród łąk doliny Liswarty. Niebieski szlak zaprowadził nas przed ogromne fortyfikacje, wewnątrz których zachowały się ruiny XV-wiecznego zamku oraz wybudowany w późniejszym okresie kościół. Za Dankowem pojechaliśmy inną drogą niż zamierzona, ale w sumie to wyszło na dobre, przecież to zawsze kilka dodatkowych kilometrów. Dolina Liswarty zaprowadziła nas niemal do samej Warty. W Wąsoszu Górnym mieliśmy zamiar przeprawić się na drugą stronę rzeki, ale okazało się że nie ma mostu. Istniejący dawniej most został rozebrany i w obecnie budowany jest nowy. Podejmujemy szybką decyzję i jedziemy do następnego mostu, chociaż mogliśmy się przeprawić na drugą stronę prowizorycznym promem. Na drugą stronę Warty przejeżdżamy w Łążku pokonując wcześniej niemałe piachy i kontynuując jazdę już po województwie łódzkim. Mijamy m.in. Strzelce Wielkie. Powoli zapada zmrok. Robimy ostatni przystanek na jedzenie. Gdy wjeżdżaliśmy do gminy Kleszczów było już zupełnie ciemno. Na szczęście mieliśmy lampki, które zakupiliśmy przed wyjazdem. Szybko pokonaliśmy bardzo dobrej jakości drogi i ścieżki rowerowe w okolicach Kleszczowa, przejeżdżając przez Łuszczanowice i Łękińsko. Stamtąd powrót najkrótszą drogą do domu przez Piotrków. Tempo było dość wysokie tym bardziej, że chcieliśmy zamknąć wycieczkę w jednym dniu. I udało się. Dojechaliśmy równo o północy robiąc dokładnie 303 km.
Przejechane: 303,03 km
Czas: 13h 42min
Średnia: 22,12 km\h
W tym:
woj. łódzkie - 173,23 km (57,2%) woj. śląskie - 68,6 km (22,6%) woj. opolskie - 61,2 km (20,2%)